Zaraz po przyjściu do domu Viola poszła do swojego pokoju. Zrobił na niej spore wrażenie ładny, duży, w odcieniach różu. Położyła się na łóżku i zajrzała do swojego pamiętnika, a po chwili zapisywała kolejną kartkę zeszytu, przerwała jej pukająca właśnie do pokoju gosposia - Olga.
- Violu idę do sklepu chcesz coś?
- Nie dziękuję Olgo, ale z chęcią się z Tobą przejdę.
- Tak? To chodźmy.
15 minut później obie były już w sklepie. Viola uwielbiała takie wypady z Olgą, nawet do zwykłego sklepu, ponieważ jej nadopiekuńczy ojciec nie pozwalał jej oddalać się samej w nowym miejscu, a miejsce przecież zmieniali cały czas. Olga poprosiła Violettę, aby poszła po cukier i mąkę. Dziewczyna mocno wpatrując się w produkty i jednocześnie po cichutku śpiewając jedną z piosenek swojego autorstwa ''Te creo'' wpadła na kogoś, po czym zaraz się otrząsnęła i spojrzała w twarz swojej ofiary. Było jej głupio, ponieważ jako bardzo nieśmiała dziewczyna, nigdy nie prezentowała nikomu swojego talentu, a teraz obca osoba ją usłyszała. Ku jej zaskoczeniu osoba, na którą wpadła wcale się nie gniewała, a wręcz z troską zapytała czy nic jej nie jest.
- Nie, nic mi nie jest, Przepraszam.
- Nie ma za co, taka jesteś drobna to raczej ja mogłem ci zrobić krzywdę. - Uśmiechnął się pięknie brunet.
- Jestem León.
- Violetta. - Dziewczyna odwzajemniła uśmiech. Patrząc w piękne oczy chłopaka czuła coś czego jeszcze nigdy nie czuła, coś w rodzaju motylów w brzuchu. Czyżby po raz pierwszy trafiła ją strzała amora?
- Masz bardzo ładny głos i bardzo ładną piosenkę. Sama ją napisałaś? - Spytał chłopak
Viola czuła się bardzo skrępowana mówiąc o swoim głosie oraz twórczości. Zdołała jedynie wydusić z siebie ciche 'tak'.
- Masz naprawdę duży talent. Takich osób szukamy do studia.
- Studia? - Spytała zdezorientowana.
- No tak Studio On Beat. Nie słyszałaś nigdy o nim?
- Nie, jestem tutaj od dzisiaj.
- W takim razie musisz nas koniecznie odwiedzić. Niedługo zaczynają się przesłuchania, powinnaś się zgłosić.
Violetta nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ pojawiła się Olga, bardzo zdenerwowana widząc swoją maleńką z jakimś chłopcem.
- Ooo, Violu masz mąkę i cukier, to świetnie! - Ucieszyła się sztucznie Olga, po czym zaraz zmieniła ton i powiedziała ' to możemy iść'
- Przepraszam, cześć. - Powiedziała odchodząc już Viola.
- Do zobaczenia krzyknął za nią León.
Po zjedzeniu kolacji, Vilu udała się do swojego pokoju i wyszukała w swoim laptopie frazę ' Studio On Beat'. Wyskoczyły jej przeróżne zdjęcia i filmiki jak również oficjalna strona studia. Przeglądając stronę trafiła w miejsce skąd można było wydrukować formularz zgłoszeniowy. Ona jako córeczka tatusia będąca pod jego czujnym okiem nie miała jak udać się osobiście do studia. Spontanicznie kliknęła przycisk ' wydrukuj', kiedy do pokoju wszedł jej ojciec. Dziewczyna od razu zamknęła laptopa i przerwała wszelkie czynności.
- Cześć córeczko, chciałem tylko pocałować cię na dobranoc.
- Tatooo, nie jestem już małą dziewczynką. - Zaśmiała się szatynka.
- Violu, co ty opowiadasz, wciąż jesteś moją małą córeczką. - Powiedział i przytulił dziewczynę.
- Dobrze, tato. Jestem trochę zmęczona, więc mógłbyś już iść?
- Tak, pewnie. Chciałem jeszcze tylko spytać, jak twój pierwszy dzień?
- Bardzo dobrze, naprawdę podoba mi się tutaj.
- Cieszę się bardzo. Już cię nie męczę, dobranoc. Kocham cię.
- Ja Ciebie teeż. - Odpowiedziała z uśmiechem Violetta.
Po wyjściu z pokoju taty, Od razu wróciła do poprzednich czynności. Wydrukowała formularz, schowała go do szuflady zamykanej na kluczyk, położyła się na łóżku i zaczęła pisać w pamiętniku. Ostatnie słowa tej notatki brzmiały tak:
,, Nigdy nie sprzeciwiałam się tacie, nie chciałam go krzywdzić. Tym razem postąpiłam inaczej. Wiem, że tata chce trzymać mnie z dala od szkoły pełnej wścibskich dzieciaków, ale trudno. Nie wiem czemu to zrobiłam. Czy to bunt nastolatki, czy to León, który siedzi mi w głowie od dłuższego czasu i chęć spotkania go jeszcze raz...? ''
Viola zamknęła pamiętnik i zasnęła w myślach trzymając właśnie jego, Leóna.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Witaaam! Pierwszy rozdział jest! :D I do tego za darmo, jednak 2 za darmo nie będzie. Chciałabym mieć po prostu pewność, że nie piszę na darmo. ;) Jako, że to dopiero początek dużo wymagać nie będę.
5 komentarzy = next. ;33
Do następnego! :*
Juntos podemos todo.
piątek, 11 lipca 2014
Prolog.
Młoda, delikatna, wrażliwa, utalentowana - te słowa idealnie definiują Violettę szesnastoletnią dziewczynę z wielką pasją i talentem, która za sprawą ojca żyje na walizkach. Wielu osobom jej życie wydaje się idealne. Ojciec milioner, własna gosposia, wielki dom, życie w luksusie, po prostu żyć nie umierać. Prawda jednak była inna. Młoda panna Castillo nie miała przyjaciół, a to przecież jest tak ważne dla nastolatka. W końcu nie da się zapoznać nowych osób, kiedy ma się nadopiekuńczego ojca. Buenos Aires, to właśnie tam miało się wszystko zmienić.
czwartek, 10 lipca 2014
Powitanie.
Mój pierwszy post na tym blogu. Jak pewnie zdążyliście się domyślić, jest to blog fanfiction o Violettcie. Skoro tu jesteście musicie lubić ten serial, a jeśli jesteście tu żeby pohejtować, to lepiej sobie darujcie. ;)
Jak już wspomniałam, będą się tu pojawiać opowiadanie o losach Violetty i jej przyjaciół. Mam nadzieję, że spodoba wam się to co wymyślę i będziecie ciekawi każdej następnej części. ;) Fajnie by też było, gdybyście 'przestrzegali' zapewne często przez Was spotykanej zasady na tego typu blogach 'Czytasz - komentujesz'.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




